GotykJuż romańskie budowle cechowała na Północy ogromna rzetelność - Gotyk zaś idzie w tym kierunku jeszcze dalej, wydobywa i akcentuje składniki architektoniczne pracujące realnie. Odsłania związki między częściami, które dźwigają, i tymi, które ciążą, przenosi ciężar stropu na podstawę jawnie i oszczędzając materiału jak najskrupulatniej rozwiązuje coraz całkiem dobrze zadanie, które można sformułować tak: wytworzyć z kamienia wnętrze możliwie obszerne i jasne a dowolnie rozczłonkowane, o jak najwyższym stropie, zużywając jak najmniej kamieni. Gotycka katedra nie jest wierszem lirycznym, jest głównie rozwiązaniem zadania rachunkowego. Aby rozwiązać ten problem majstrowie cechowi żyjący w tych czasach wykorzystywali takie oto środki: ostry łuk, filar i żebra sklepień. Ostry łuk zjawiał się niekiedy tu i ówdzie już w architekturze romańskiej w południowej Francji, pospolity był w budowlach mauretańskich. Teraz zaczął wchodzić w modę powszechnie, bo dawał architektom większą swobodę niż łuk okrągły, romański. Podczas gdy dwa słupy, stojące w oznaczonym oddaleniu, można związać wyłącznie jednym jedynym łukiem półokrągłym o wysokości równej połowie oddalenia między słupami ? to ostrych łuków można na dwóch danych słupach postawić nieskończenie kilka. Każdy będzie sięgał do innej wysokości. Można wiec wybrać sobie do pragnie potrzebną ostrość łuków i dojść nimi tak wysoko, jak tego potrzeba. Można nimi wiązać i duże odstępy, i małe i kwadratowe posadzki nimi nakrywać, i prostokątne, i wieloboczne. Następnie łuk ostry nie tak mocno prze na zewnątrz jak okrągły, za czym można go bezkarnie ustawiać na znacznie wyższych słupach. Nie rozwali ich na boki. Pod ostrołukami mogły więc nawy boczne mieć tyle samo pól, co nawa główna, a nie dwa razy więcej. Odpadł przymus trzymania się kwadratów za każdą cenę. Wnętrza mogły się posuwać w głąb po prostokątach i łączyć się z wnętrzami wzniesionymi na wielobokach dowolnego kształtu. Filary, rozgałęzione górą w mocne żebra, przejmowały na siebie ciężar sklepienia i ściana okazała się zbędną. Filary rozstąpiły się aktualnie szerzej niż w romańszczyźnie, a na miejsce ścian przyszły ogromne, barwne okna między filarami. Okna zrazu jeszcze okrągło zwieńczone, w późniejszym czasie ostre. Jak w nowoczesnej, żelaznej architekturze hal dworcowych odsłonił się sam szkielet, samo rusztowanie, jakby je kto wypreparował z murów. Naga konstrukcja architektoniczna obrosła ornamentem. Konstrukcja i ozdoba zupełnie różna od starożytnej by ciśnienie stropu i dachu nawy głównej przenieść na dół nie tylko poprzez jej prywatne filary, bo szło o to, by mogły być smukłe i nie musiały grubieć ku dołowi, przerzucano aktualnie część ciężaru sklepienia nawy głównej daleko na zewnątrz poza ściany naw bocznych za pomocą tzw. łuków przyporowych, które od podstaw nawy głównej biegły górą na zewnątrz, ponad dachy naw bocznych, aby się zeprzeć na domurowanych do ścian naw bocznych ciężkich przyporach, czyli szkarpach lub filarach przyporowych. Sklepienie nawy głównej stało wówczas nieraz jak pająk, okrakiem na dalekich zewnętrznych przypór ach (Stre-bepbfeiler, contrefort), a filary we wnętrzu kościoła zostały tym samym w znacznej części odciążone. Filary przyporowe, aby się nie rozpaść pod ciśnieniem sklepienia i łuków przyporowych na zewnątrz, zostały obciążone strzelistymi wieżyczkami, one się nazywały fiale, iglice (pinacle). Każda fiala składała się z trzonu i stromego daszka (Riese). Pod nim krył się czasami posążek świętego wpuszczony w ażurowy trzon fiali, zamieniony w cztery słupki narożne.