Depresja po-urlopowa

Dziś w pracy miałam sporo zadań do nadrobienia. Gdy wyjeżdżałam na urlop zostawiłam dyspozycje, czym należy się zająć, ale niestety dwa tygodnie nieobecności w pracy spowodowały, że i ja zastałam biurko pełne papierów. Do tego odebrałam telefon, że popołudniu przyjeżdża firma http://www.transerwis.pl/, która zajmuje się transportem mebli. Zamówiliśmy nowe meble do salonu, stąd musiałam szybko wracać do domu, żeby móc je odebrać. Mąż był w pracy na drugą zmianę i to zadanie zostało niestety na mojej głowie. Na szczęście zarówno w pracy, jak i w domu udało się wszystkiemu podołać. Nie było łatwo, bo tyle co przyjechałam, panowie już zaczęli wyładowywać meble. Musiałam szybko uprzątnąć salon, żeby mieli gdzie je postawić. Na żywo jednak okazały się znacznie ładniejsze niż w katalogu, na stronie internetowej sklepu, w którym je zamawialiśmy:-) Był to więc trud włożony w poszukiwania, który z pewnością nie poszedł na marne. Dzień mogę zatem zaliczyć do udanych, chociaż nie obyło się bez małych przeszkód, przede wszystkim w pracy – bo wiecie – jak się wraca po dłuższej nieobecności – to człowieka dopada depresja po-urlopowa…

Może Ci się również spodoba